Przejdź do treści

100 Najlepsze Dowcipy O Lekarzach

Podziel się żartem:

Stare i nowe ale zawsze zabawne dowcipy o lekarzach. Poznaj naszą kolekcję super żarów i ciesz się że to nie Ty jesteś pacjentem bohaterów tych opowieści.

Pacjentowi zdawało się, że pod jego łóżkiem siedzą potwory. Po wielu seansach niezadowolony z braku poprawy zrezygnował ze swojego psychologa. Po pewnym czasie spotykają się na ulicy:
– Nawet pan nie wie, jak świetnie się czuję. Poszedłem do innego lekarza i on mnie wyleczył w ciągu jednej sesji!
– A jak on to zrobił?
– Kazał mi obciąć nogi od łóżka.

***

Przychodzi mama z synkiem do lekarza.
– Panie doktorze, z jego siusiakiem jest coś nie w porządku.
Doktor obejrzał siusiaka i mówi:
– W tym momencie to już nie jest siusiak tylko penis i zaczynamy leczenie rzeżączki…

***

Doctor 2748707 640

Lekarz do lekarza:
– Mam dziwny przypadek. Pacjent powinien już dawno zejść a on zdrowieje.
Kolega:
– Tak… czasem medycyna jest bezsilna.

* * *

Pacjent radzi się lekarza co zrobić, aby pozbyć się tasiemca.
– Proszę przez tydzień jeść ciastka i popijać je mlekiem.
Po tygodniu pacjent wraca.
– Panie doktorze, nie pomogło.
– Niech pan pije samo mleko!
Chory zrobił, jak mu radził lekarz, a tu na drugi dzień tasiemiec wychodzi i pyta:
– A ciacho gdzie?!

* * *

Przed operacja lekarz pyta mlodego pacjenta:
– Ile masz lat chlopcze?
– Jutro skoncze 18.
– Jestes tego pewien ???

* * *

Kilku lekarzy (internista, pediatra, psychiatra, chirurg i patolog)
– wybrało się na kaczki.

Do pierwszego ptaka miał strzelac internista.
-A może to jednak nie kaczka? Powinienem spytać kogoś innego o opinię – zawahał sie i kaczka odleciała.

W drugą mierzył pediatra.
– Nie jestem pewien, czy to kaczka. A poza tym, może mieć młode…
– i ptak zniknął za horyzontem.

Następny w kolejce był psychiatra.
-Wiem, że to kaczka, ale czy kaczka wie, że jest kaczką? – zamyślił sie i przegapił okazję do strzału.
Potem nadszedł czas na chirurga. Ten przyłożył fuzję do ramienia, strzelił bez wahania i ptak runął na ziemię.
– Idź, sprawdź czy to była kaczka – powiedział chirurg do patologa.

* * *

– Panie doktorze, mam problem. Cierpię na pazerność.
– Hm, no cóż, coś zaradzimy. Zapiszę panu pewien lek…
– Panie doktorze?
– Słucham pana?
– Tylko, żeby tego leku było dużo… DUŻO… D U Ż O !!!

* * *

Wpada hydraulik do lekarza i mowi: Panie doktorze mam problem z kolankiem.

* * *

Lekarz do żony pacjenta:
– Pani mąż potrzebuje spokoju i ciszy i jeszcze raz spokoju
– No właśnie!!! Przecież powtarzam mu to sto razy dziennie!!!

Man 8577744 640

* * *

– Jakie ryby najbardziej lubią łowić lekarze:
– Najbardziej duże sumy!

* * *

– Panie doktorze, jak tylko zaczynam pracę, to zaraz zasypiam.
– A gdzie pan pracuje?
– W punkcie skupu.
– A co pan tam robi?
– Liczę barany.

* * *

– Panie doktorze, czy wyleczy mnie pan z bezsenności?
– Tak, ale najpierw trzeba ustalić i zlikwidować przyczynę.
– Lepiej nie. Żona jest bardzo przywiązana do naszego dziecka.
* * *

Pacjent w szpitalu do pielegniarki:
– Ale to lekarstwo niedobre. Obrzydliwość!
– To nie lekarstwo. To obiad.

* * *

W sali operacyjnej pielęgniarka zwraca się do lekarza:
– Panie doktorze, to już trzeci stół operacyjny, który pan zniszczył w tym miesiacu.
Proszę nie ciać tak głęboko.

* * *

– Nie podobasz mi się, dziewczyno – mówi lekarz po zbadaniu dziewczyny.
– Pan doktor też nie należy do pięknych.

* * *

Staruszek przychodzi do lekarza i mówi:
– Panie doktorze, mam straszną sklerozę.
– Od kiedy?
– Co od kiedy?

* * *

Pewien facet, trochę już starszy, zaczynał mieć zaniki pamięci.
Kiedyś na spotkaniu z przyjaciółmi u niego w domu zaczął opowiadać, że teraz leczy się u takiego dobrego lekarza, na to goście, że też by chcieli i jak się ten lekarz nazywa:
– no własnie miałem na końcu języka… pamiętacie może, był taki grecki poeta, w starożytności, taki ślepy…
– No był, Homer. To co, ten lekarz ma na nazwisko Homer?
– Nie, nie! On napisał taką epopeję, o tym jak Grecy się tłukli pod takim miastem w starożytnożci, które próbowali zdobyć…
– no tak, zdobywali Troje. To co, ten lekarz się jakoś podobnie nazywa?
Albo mieszka na takiej ulicy?
– nie, nie, nie! Tam był taki wódz, tych, no, Greków, taki główny…
– Agamemnon?
– O o o! No i on miał brata…
– Menelaosa. Ale co to ma wspólnego z lekarzem??!!?
– Zaraz mówie. I tam był taki wódz trojański, który temu Mene… jak mu tam, uprowadził żonę.
– Aaaa, Parys! Ten lekarz nazywa się Parys?
– Nieeeee! Nie! Ta zona, co on ja uprowadził, to jak miała na imię?
– Helena.
– No właśnie, Helena! Helenkaaaaaaaaa – woła do żony w kuchni – jak się nazywa ten mój lekarz?
* * *

Pacjent budzi się po operacji. Stojący obok chirurg mówi:
– Zabieg przebiegł pomyślnie, pana organizm jest bardzo silny.
Ale nie rozumiem, dlaczego przed operacją był pan taki niespokojny i wyrywał się pielęgniarkom.
– Bo ja przyszedłem zreperować tu kaloryfery…

* * *

Na szpitalnym korytarzu lekarz pyta pielęgniarkę:
– Siostro, kto tam tak głośno płaczę? Chyba nie te czworaczki, które się urodziły dziś w nocy?
– Nie. To ich ojciec

* * *

ZOO
Dwa lwy oglądają w swojej klatce torbę lekarską i stłuczone okulary.
– to był dobry weterynarz
– tak, szkoda że nie zostało ani kawałka.

* * *

– Panie doktorze, wszyscy mówią mi, że ja jestem nienormalna, lubię naleśniki.
– Ależ skąd, ja też lubię naleśniki. Odpowiada lekarz.
– Och, to ja pana bardzo zapraszam, mam całą szafę nalesników.

* * *
– Panie doktorze, bardzo boli mnie brzuch
– A co pani jadła?
– Puszkę śledzi.
– Czy były śwież?
– Nie wiem, nie otwierałam!
* * *

Lekarz zbadał pacjenta, zniknął na zapleczu, po czym wrócił ze słoiczkami wypełnionymi lekami.
– Rano proszę zażyć zieloną tabletkę i popić szklanką wody, po obiedzie niebieską i popić ją szklanką wody, a przed snem czerwoną i popić szklanką wody…
– O rety, doktorze, co mi jest?!
– Pije pan za mało wody.

* * *

Okulista kończy badanie pacjenta i powiada:
– No tak… Jednego tylko nie rozumiem…
– Czego? – pyta pacjent.
– W jaki sposob pan tu w ogole trafił.

* * *

– Nie rozumiem, dlaczego mam panu zapisać środki nasenne, skoro pół nocy przesiaduje pan w barze…
– To nie dla mnie, to dla mojej żony!

* * *

– Panie doktorze! Czy taka operacja jest niebezpieczna?
– O tak! Na pięć udaje się tylko jedna.
– Ojej!
– Niech się pan nie boi. Czterej pańscy poprzednicy są już w grobie.

* * *

Przed operacją…..
– Panie ordynatorze, czy będzie mnie pan osobiście operował???
– Tak, lubie przynajmniej raz na rok sprawdzić, czy jeszcze coś pamiętam….

* * *

Profesor do początkującego lekarza:
– Przecież pana pierwszy pacjent wyzdrowiał, nie rozumiem więc, dlaczego jest pan zdenerwowany?
– Bo nie mam pojęcia, panie profesorze, co mu pomogło….

* * *

Po zbadaniu i wypytaniu pacjenta lekarz oświadcza:
– Mój panie, skoro zjadł pan dwa talerze zupy pomidorowej, pół gęsi z kartoflami i kapustą, talerz grzybów duszonych, dwa sznycle, trzy filiżanki czarnej kawy z pięcioma kawałkami tortu, to nic dziwnego, że pan później nie miał apetytu.
– Kiedy ja, panie doktorze, i przed jedzeniem też nie miałem apetytu…

* * *

Anestezjolog mówi do pacjenta przed operacją:
– Dziś usypiamy za darmo… ale budzimy za pieniądze.
* * *

– Czy był dzisiaj stolec? – pyta lekarz pacjentki w czasie obchodu.
– A krecił się tu jakiś facet, ale się nie przedstawił.

* * *
Przychodzi facet do lekarza. Lekarz mówi:
– Przykro mi to mówić, ale pozostało panu 3 miesiące życia…
– Boże drogi!!… wie pan, bez urazy ale chcę zasiegnąc jeszcze jednej opinii…
– Chce pan jeszcze jednej opinii? Dobra, jest pan też brzydki…

* * *

– Będzie pan żył 80 lat – mówi lekarz do pacjenta.
– Ależ panie doktorze – ja mam 80 lat!
– A nie mówiłem?

* * *

Lekarz przegląda rentgenowskie zdjęcie i ogromnie się dziwi.
– Panie, masz pan zegarek w żołądku. To nie sprawia panu żadnych problemow?
– Jasne, że tak. Zwłaszcza przy nakręcaniu…

* * *

Przychodzi facet do lekarza, a lekarz, jak to lekarz bada go przez godzinę, poczym rzuca jakis fachowy termin. Gościu niepewnie pyta:
– Panie doktorze to przejdzie?
– Tak, na żonę i dzieci.

* * *

– Panie doktorze, codzienie rano oddaje mocz o 5 rano.
– W pana wieku to bardzo dobrze.
– Ale ja się budzę o 7!

* * *
– Panie doktorze! Stoję u wrót śmierci!
– Spokojnie. Zaraz pana przeprowadzę.

* * *

– Dostaniesz, jak będziesz grzeczny – mówi chirurg przed operacją.
– Do kogo pan to mówi, doktorze? – pyta się pacjent.
– Do tego kota, który siedzi pod krzesłem.

* * *

Przychodzi komputer do lekarza.
– Co z panem?
– A miga mi tu coś.

* * *

Do lekarza przychodzi facet z trzęsącymi się rękami. Lekarz pyta:
– Czy pan dużo pije?
– Nie bardzo. Większość mi się wylewa.

* * *

– Panie doktorze, pięć lat temu poradził mi pan znakomity sposób na reumatyzm – unikać wilgoci. Jestem wyleczony!!!
– Znakomicie! A co panu teraz dolega?
– Nic. Chciałbym zapytać, czy mogę się już wykąpać?…

* * *

– Szanowny panie, pańska dolegliwość będzie bardzo trudna w leczeniu – powiada medyk.
– Szkoda, że nie zgłosił się pan do mnie przed dwudziestu laty.
– Nie pamięta mnie pan, panie doktorze, ale byłem u pana przed dwudziestu laty.
– Niemożliwe!
– Obaj jeszcze byliśmy w wojsku. Powiedzial mi pan wtedy:
„Zmiatajcie wy symulancie, bo to się źle dla was skończy!”.
– Mówiłem o smutnym końcu, więc jak pan pamięta, nie lekceważyłem choroby.

* * *

Lekarz wojskowy robi obchód w szpitalu polowym.
– I co nowego wymyślił nasz symulant ? – pyta pielęgniarkę
– Dziś w nocy umarł…
– A to cwaniaczek!

* * *

Facet który miał wypłynąć w rejs wycieczkowy poszedł do lekarza i prosi o pomoc w związku z chorobą morską. Lekarz daje mu radę:
– O to proste musi pan zjeść naczczo 5 dużych soczystych pomidorów.
– To pomoże?
– Nie, ale będzie ekstra wyglądać na wodzie.

* * *

– W poczekalni oczekuje pacjent, który twierdzi, że odwiedził już wszystkich lekarzy w mieście – informuje siostra.
– A na co on się uskarża?
– Na tych lekarzy!

* * *

Pacjent do lekarza:
– Czy po wyleczeniu złamanego nadgarstka będę grał na skrzypcach?
– Już po tygodniu.
– Świetnie, wcześniej nie potrafiłem!

* * *

– Proszę zakrapiać oczy trzy razy dziennie po dwie krople – mówi okulista do pacjenta.
– A przed czy po jedzeniu?

* * *

Przychodzi pacjent do lekarza:
– Panie doktorze, mam pieczenie w żołądku.
– Jakie?
– Baranią i wołową.

* * *

Do lekarza przychodzi pacjentka:
– Panie doktorze, boli mnie szyja
– To dlaczego ma pani bandaż na nodze?
– Bo mi się zsunął…

* * *

– Ile płacę za usunięcie zęba?
– 200 złotych.
– Przecież wcześniej mówił pan, że 50!
– Tak, ale swoim krzykiem wypłoszył mi pan z poczekalni trzech pacjentów!

* * *

– Panie doktorze, mój synek bardzo kaszle.
– Przepiszę mu dobry syrop ek. Proszę mu podawać codziennie pięć łyżeczek do herbaty.
– Niestety, nie będę mogła. W domu mam tylko cztery łyżeczki…

* * *

– Panie doktorze, mój mąż i ubzdurał sobie, że jest rycerzem króla Jagiełły…
– Miałem już takie przypadki. To drobiazg, proszę go przyprowadzić jutro o jedenastej.
– To wykluczone! W każdy inny dzień – zgoda, ale nie jutro, kiedy Wiesiek walczy pod Grunwaldem!

* * *

– A o serce może się pan nie niepokoić – mówi lekarz do pacjenta.
– Z takim sercem dożyje pan siedemdziesiątki.
– Kiedy ja już mam siedemdziesiąt lat…
– A nie mówiłem?…

* * *

Do gabinetu dentystycznego wchodzi ogromnie przerażony pacjent.
– Tylko spokojnie. Proszę się nie bać, nic nie będzie bolało – uspokaja go stomatolog.
– Niech pan nie gada bzdur. Też jestem dentystą!

* * *

– Panie doktorze, jestem wykończona. Od czasu, gdy mąż zachorował, siedzę przy jego łóżku w dzień i w nocy.
– Czy pielęgniarka, której poleciłem czuwać przy mężu, nie zgłosiła się?
– Ależ tak! Właśnie dlatego muszę siedzieć!

* * *

Spotykają się dwaj koledzy:
– Byłem odwiedzić Wacka w szpitalu. Nieprędko stamtąd wyjdzie…
– Rozmawiałeś z jego lekarzem?
– Nie. Widziałem jego pielęgniarkę.

* * *

Zatłoczony wagon pociągu. Nagle z końca odzywa się dramatyczne wołanie:
– Czy jest tu gdzieś lekarz?!
Starszy pan w okularach zrywa się i zaczyna przeciskać w kierunku głosu:
– Tak, jestem, co się stało?
– Panie doktorze, jak nazywa się choroba krtani na literę „A”?

* * *

Do lekarza przychodzi kobieta ze spuchniętym policzkiem.
– Czy ugryzła panią pszczoła?
– Na szczęście nie zdążyła. Teść zabił ją łopatą!

* * *

– Po każdym posiłku, panie doktorze, robię się taki senny, że coś strasznego… Co mam robić, żeby nie zasnąć przy stole?
– Myślę, że najlepiej będzie, gdy się pan położy do łóżka…

* * *

– Panie doktorze, mam dopiero 40 lat i już jestem zupełnie łysy…
– Proszę się nie martwić, wypadanie włosów to jedyna choroba, która nie ma nawrotów!

* * *

– Dla pańskiego zdrowia byłoby wskazane – radzi pacjentowi lekarz – aby pan codziennie na czczo pił szklankę ciepłej wody.
– Ja to robię od dawna, tylko żona nazywa tę lurę herbatą…

* * *

Po zbadaniu pacjenta lekarz pyta:
– Czy ma pan siedzącą pracę?
– Jakby to powiedzieć… I tak, i nie. Jestem dżokejem.

* * *

– Wydaje mi się, że już pani lepiej kaszle.
– Trenowałam całą noc, panie doktorze!

* * *

Lekarz do badanego:
– Nie powinien pan pić mocnej kawy, skoro się pan tak po niej denerwuje.
– Ale jeszcze bardziej się denerwuję, gdy mi podają słabą kawę!

* * *

Przychodzi chłop do lekarza:
– Panie doktorze, chciałbym coś na głowę…
– Proszę bardzo! Oto mój stary kapelusz!

* * *

Na pogotowie zgłasza się osoba z dokładnie zabandażowaną głową. Lekarz, chcący ustałić płeć, pyta: – Kobieta?
„Głowa” odpowiada męskim głosem:
– Nie, tym razem pies…

* * *

Wiejski lekarz jedzie przez wieś z prędkością 150 km/godz. – Co będzie, jeśli zobaczy nas policjant… – niepokoi się jadąca z lekarzem żona.
– Niemożliwe – mówi lekarz. – Przez tydzień zabroniłem mu wychodzić z łóżka.

* * *

W środku nocy pielęgniarka budzi pacjenta.
– Co się stało? – pyta zaspany chory.
– Zapomniał pan wziąć proszki na sen!

* * *

Do obłożnie chorej małżonki mąż wzywa lekarza domowego. Lekarz wchodzi do pokoju i zamyka za sobą drzwi. Po chwili wychodzi i prosi męża o obcęgi. Zdziwiony mąż podaje mu narzędzie. Po pewnym czasie doktor ponownie wychyla głowę zza drzwi i tym razem prosi o młotek i dłuto. Blady z przerażenia małżonek znów dostarcza mu narzędzi i pyta drżącym głosem:
– Wielkie nieba, co też dolega mojej żonie?!
– Nie wiem – mruczy pod nosem lekarz. – Nie mogę otworzyć mojej torby…

* * *

– Panie doktorze, pięć łat temu doradził mi pan znakomity sposób na reumatyzm – unikać wilgoci. Jestem wyleczony!
– Znakomicie! A co teraz panu dolega?
– Nic. Chciałem zapytać, czy mogę się już wykąpać…

* * *

Jan melduje hrabiemu:
– Przyszedł lekarz, jaśnie panie!
– Powiedz mu, że jestem chory i nikogo nie przyjmuję!

* * *

Lekarz osłuchuje pacjenta:
– Oddechu nie słyszę, serca też nie. Albo stetoskop mi wysiadł, albo pan już nie żyje…

* * *

Po przebadaniu pacjenta lekarz oznajmia:
– Jest pan zdrów jak koń!
– Słucham???
– No… jest pan zdrów jak ryba!
– Jasny gwint! Nie wiedziałem, że trafiłem do weterynarza!

* * *

– Czy miewasz jakieś kłopoty z nosem albo z uszami? – pyta lekarz laryngolog.
– Bardzo często, panie doktorze – mówi Jaś.
– A kiedy?
– Wtedy, gdy wkładam albo zdejmuję golf!

* * *

– Panie dyrektorze, bardzo mi przykro, że nie ma pan do mnie zaufania.
– Jak to?! Przecież nawet klucze do sejfu trzymam na wierzchu…
– Ale sejf jest pusty! Sam sprawdzałem…

* * *

Przychodzi pacjent do dentysty:
– Panie doktorze czy ma pan coś na moje zęby? – Tak, woreczek…

* * *

– Czy przestrzegał pan ściśle moich zaleceń? – pyta lekarz pacjenta. – Żadnej kawy, papierosów, tylko mleko?
– Tak, panie doktorze. I nareszcie wiem, dlaczego niemowlęta bez przerwy płaczą!

* * *

Lekarz próbuje pocieszyć zmartwionego pacjenta:
– Nie ma, proszę pana, żadnego niebezpieczeństwa. Zresztą muszę panu powiedzieć, że ja również cierpię na to samo…
– Tak – odpowiada smutno pacjent – ale pana leczy kto inny.

* * *

Do gabinetu lekarza wchodzi zdenerwowany pacjent:
– Panie doktorze, musi mi pan pomóc. Mówię przez sen!
– Ale, nie ma w tym nic złego…
– Jak to nie?!!! Cale biuro się ze mnie śmieje!

* * *

– Czy przed wizytą u mnie był pan u jakiegoś innego lekarza?
– Nie, radziłem się jedynie zielarza…
– No właśnie! Zielarz! To są te idiotyzmy, w które ludzie wierzą. I cóż on panu powiedział, ten zielarz?
– Powiedział mi, żeby przyjść do pana doktora.

* * *

Lekarz do pacjenta: – Dlaczego się pan tak długo nie pokazywał? – Bo byłem chory!

* * *

– Panie doktorze, bolą mnie zęby, które mi pan wstawił. – A nie mówiłem, że będą jak prawdziwe?!

* * *

Przychodzi baba do lekarza. Lekarz po zbadaniu pacjentki zaleca:
– Musi pani codziennie przez tydzień jeść jedno surowe jajko.
– Panie doktorze! Ale ja nie znoszę jajek.
– Nikt nie każe pani znosić, wystarczy kupić w sklepie.

Podziel się żartem: