Dbanie o nienaganny wizerunek publiczny i dobre imię urzędu to absolutny priorytet dla każdego polityka szczebla samorządowego. Co się jednak stanie, gdy potężna troska o opinię podwładnych zderzy się z płomiennym, gabinetowym romansem na samym szczycie lokalnej władzy? Przed Tobą kultowy, niezwykle błyskotliwy żart polityczno-obyczajowy, w którym specyficzna hierarchia urzędniczych „grzechów” i lęk przed oskarżeniem o marnowanie publicznych pieniędzy prowadzą do genialnej, przewrotnej decyzji. Sprawdź, czy pamiętasz tę bezczelną puentę!
Prezydent średniej wielkości miasta kocha się ze swoją sekretarką. Sekretarka lekko speszona:
– Panie Prezydencie, może chociaż drzwi od gabinetu zamkniemy? Całe biuro patrzy…
…
Jak brzmi ta rozbrajająco logiczna, dbająca o PR odpowiedź prezydenta?